Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wakacje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wakacje. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 7 sierpnia 2008

Olga Tokarczuk o Wikipedii

Akurat czytam powieść "Bieguni" Olgi Tokarczuk, którą nabyłem w czasie urlopu w księgarni w Kartuzach i ku mojemu zdumieniu okazało się, że jest tam mały rozdzialik o Wikipedii, który zacytuję tu w całości (str 83, WL Kraków 2007, wyd. pierwsze, wersja broszurowa: ISBN 978-83-08-03986-1:

Wikipedia

Wydaje mi się najuczciwszym projektem poznawczym człowieka. Przypomina
wprost , że cała wiedza o świecie pochodzi z jego głowy, jak Atena z
boskiej głowy. Ludzie wnoszą do Wikipedii wszystko, co sami wiedzą.
Jeżeli projekt się uda, to encyklopedia, która wciąż powstaje, będzie
największym cudem świata. Znajdzie się w niej wszystko, co wiemy,
każda rzecz, definicja, wydarzenie, problem, którym zajął się nasz
mózg; będziemy cytować źródła i podawać linki. W ten sposób zaczniemy
dziergać swoją wersję świata, otulać kulę ziemską naszą własną
opowieścią. Umieścimy w niej wszystko. Bierzmy się do roboty! Niech
każdy napisze choć jedno zdanie o tym, na czym zna się najlepiej.


Pod tym mógłbym się sam podpisać, aczkolwiek na pewno nie umiałbym tego tak ładnie ująć...

I dalej:

Czasami jednak wątpię, czy to się uda. Bo przecież może tam być tylko
to, co potrafimy wypowiedzieć, na co istnieją słowa. W tym sensie taka
encyklopedia nie będzie zawierać wszystkiego.


Czyż to nie brzmi jak manifest skrajnego inkluzjonisty ? :-) A co ze
zdjęciami? :-)

I brnie w swoim inklujonizmie jeszcze dalej, w kierunku czegoś co mnie się zaczyna kojarzyć z filozofią Zen:

Powinien więc dla równowagi istnieć jakiś inny zbiór wiedzy - to,
czego nie wiemy, spodnia - lewa strona, podszewka, nie do ujęcia
żadnym spisem treści, taka, której nie poradzi żadna wyszukarka; przez
jej ogrom nie stąpa się bowiem po słowach, lecz stawia się stopy
między słowami, w przepastne otchłanie między pojęciami. Za każdym
razem noga obsuwa się i spadamy .
Wydaje się, że jedynym możliwym ruchem jest ruch wgłąb.
Materia i antymateria.
Informacja i antyinformacja.


Na mój mały rozumek to już za wiele, choć jestem zasadniczo umiarkowanym delecjonistycznym inkluzjonistą, wrogiem monoteletyzmu, zwłaszcza w odniesieniu do zjawiska tzw. szybkich palców i gryzienia nowicjuszy. O nonsensopedię chyba Autorce jednak nie chodziło, bo to grzęźnięcie między słowami ma być jak najbardziej na poważnie. Aż prosi się ją w związku z tym skierować do POEWiki, ale jako, że to nasza konkurencja, nie będę tego czynił.

Niewątpliwie jednak Pani Oldze Tokarczuk należą się duże podziękowania za bezinteresowne promowanie Wikipedii w swojej najnowszej powieści. Można ją kupić np: tutaj: :-)